Obserwatorzy Fostera, inni piłkarze, w tym Eric Arasco i Benny Gray, są coraz bliżej. „Ochronni, groźni. Po prostu żartowaliśmy” – kontynuuje Foster. „Twój dzieciak był zbyt bezczelny. Sytuacja się zaostrzyła. Przejdzie mu. Może nauczył się milczeć w towarzystwie osób lepszych od siebie”.
Ray powtórzył: „Tak. Ludzie z przyszłością, ludzie, którzy się liczą”. Foster odłożył hantle. Wstał. Miał 188 cm wzrostu i ważył 100 kg. Sam mięsień i arogancja. „Prawnicy mojego taty twierdzą, że jesteśmy bezpieczni. Sprawa dla nieletnich. W najgorszym razie prace społeczne. W przyszłym roku będziemy na studiach, podczas gdy wasze dzieci będą jeszcze karmione przez sondę”. Arasco się roześmiał. Gray uderzył Fostera w klatkę piersiową. Udawali.
Ray zdał sobie sprawę, że popisuje się pod nerwowym spojrzeniem kilku innych bywalców siłowni. Wyszedł bez odpowiedzi. Wracając do swojej ciężarówki, zauważył kamery monitorujące parking. Zobaczył, że pracownik siłowni, patrząc na niego przez telefon, obserwuje go odjeżdżającego.
Wieść rozeszła się błyskawicznie: ojciec ofiary przybył, uciekł i zdał sobie sprawę, że musi zostać na miejscu. Dobrze. Niech w to wierzą. Ray spędził trzeci dzień na zbieraniu informacji. Przejeżdżał obok domów, obserwował ich codzienne czynności i śledził ich ruchy. Siedmiu zawodników kontynuowało swoje codzienne zajęcia: szkołę, treningi, imprezy. Czemu mieliby postąpić inaczej? Byli nietykalni.
Tego wieczoru udał się do domu dyrektora Lo, nie po to, by się z nim skonfrontować, ale po prostu po to, by obserwować. Lo mieszkał w dużym, parterowym domu z trzema samochodami na podjeździe i łódką w garażu. Przez okna Ry zobaczył, jak Lo pije wino z kobietą, która według zdjęć, które widział w swoim gabinecie, nie była jego żoną. Ry sfotografował wszystko. Potem poszedł dalej. Czwartego dnia Freddy na krótko otworzył oczy. Nie mógł mówić.
Respirator mu to uniemożliwił, ale uścisnął dłoń Raya, gdy go o to poproszono. Lekarze uznali to za obiecujące. Ray jednak uznał to za powód do zachowania szczególnej ostrożności. Inspektor Platt przyjechał tego popołudnia. Prokurator analizuje sprawę. Między nami mówiąc, nie wygląda to dobrze. Zeznania chłopców są zgodne.
Ich prawnicy zasłaniają się samoobroną, a szkolne kamery bezpieczeństwa w tajemniczy sposób przestają działać w kluczowym momencie. Co za zbieg okoliczności. Tak. Platt wyglądał na wyczerpanego. „Jestem policjantem od 23 lat. Wiem, jak to działa. Te dzieciaki zostaną uniewinnione. Ich rodziny dopilnują tego. Przykro mi, panie Cooper. Naprawdę, ale bez radykalnej zmiany sprawiedliwość nie nadejdzie właściwymi kanałami”. Ry skinął głową.
Rozumiem. Mam nadzieję, że nie planujesz niczego głupiego. Widziałem twoją służbę wojskową. Wiem, do czego jesteś zdolny, ale to małe miasteczko z wpływowymi ludźmi. Nie wygrasz tej walki. Czy potrafisz? Platt spojrzał mu w oczy. Cokolwiek masz na myśli, nie rób tego. Dla dobra twojego syna, on potrzebuje ojca.
Po odejściu Platta Ray wrócił do łóżka Freddy’ego. Oczy jego syna znów były otwarte, bardziej przytomne. Pielęgniarka powiedziała, że jeśli stan będzie się poprawiał, następnego dnia spróbują odłączyć go od respiratora. „Hej, synu” – powiedział cicho Ray. „Wszystko będzie dobrze. Obiecuję”. Spojrzenie Freddy’ego padło na twarz Raya. Coś w niej było. Wdzięczność, strach, pytanie. Ray ścisnął jego dłoń. „Nie martw się”.
Skup się na powrocie do zdrowia. Reszta jest pod kontrolą. Tego wieczoru, 72 godziny po ataku, pierwszy z siedmiu zawodników trafił do szpitala. Darren Foster został znaleziony nieprzytomny w swoim samochodzie o godzinie 23:00, zaparkowanym za opuszczonym centrum handlowym przy Route 9.
Obie jego dłonie były złamane, drobne kości połamane, a rany precyzyjnie wymierzone. Jego prawe kolano było nadmiernie wyprostowane, aż do zerwania więzadeł. Nie użyto żadnej broni. Obrażenia były systematyczne, profesjonalne, wskazywały na intensywny trening walki wręcz. Policja nie znalazła żadnych świadków, nagrań z monitoringu, dowodów.
Foster wyzdrowiał, ale jego kariera futbolowa dobiegła końca. Jego oferty stypendialne zostały wycofane kilka godzin później. Sześć godzin później Eric Arasco został znaleziony w podobnym stanie, nieprzytomny, w parku publicznym. Miał te same urazy dłoni i kolana. Konkretny uraz, który się zagoił, ale na stałe uniemożliwił mu uprawianie sportów kontaktowych.
Następnego dnia w południe odnaleziono Benny’ego Graya, a następnie Gary’ego Gainesa, Everetta Patricka, Ivana Christensena i Colina Marsha. Wszyscy zostali odnalezieni w ciągu 72 godzin, wszyscy z identycznymi obrażeniami. Żaden z nich nie pamiętał, co się stało. Opowiadali, że ktoś do nich podszedł, a potem nic więcej, aż do momentu, gdy się obudzili, odczuwając potworny ból. Żaden z nich nie był w stanie zidentyfikować napastnika. Policja nie miała żadnych tropów.
Chłopcy byli przerażeni, rodzice wściekli, a całe miasto huczało od teorii. Ray spędził te trzy dni w szpitalu z Freddym, którego stan stopniowo się poprawiał. Odłączono go od respiratora. Freddy mógł mówić, mimo że nadal bolała go głowa. Lekarze byli optymistyczni. Na razie nie stwierdzono trwałych uszkodzeń mózgu, choć powrót do zdrowia wymagał czasu.
Detektyw Platt odwiedził Ry’a rankiem szóstego dnia. „Gdzie byłeś przez ostatnie 72 godziny?” „Tu, z moim synem. Zapytaj dowolną pielęgniarkę. Potwierdzą, że prawie go nie opuszczałeś”. Platt go zbadał. „Siedmiu chłopców trafiło do szpitala z identycznymi obrażeniami. Praca zawodowa. Szkolenie bojowe. A ty byłeś tam przez cały czas, na oczach świadków. To zagadka”.
Mój syn, Cooper, omal nie zginął, bo siedmiu nastolatków pobiło go dla zabawy. Teraz ci sami nastolatkowie zostali ranni i nagle wszystkim zależy na sprawiedliwości. Dziwne. Platt długo milczał. Rodzice nalegają na śledztwo. Chcą odpowiedzi. Mam nadzieję, że je otrzymają. Nikt nie powinien pozostać bezkarny za akty przemocy. Po wyjściu Platta Ry sprawdził telefon.
Liczne doniesienia medialne krążyły o „Siódemce z Riverside”, jak nazywały ich media. Spekulowano o działalności gangów, zemście, samozwańczych stróżach prawa i prywatnym wymiarze sprawiedliwości. Historia rozprzestrzeniła się daleko poza granice miasteczka. Co najważniejsze, siedmiu rozgniewanych ojców się zorganizowało. Ry się tego spodziewał. Liczył na to. W rzeczywistości pułapka była niemal zastawiona. Siódmego dnia Freddy został przeniesiony z oddziału intensywnej terapii.
Złamanie czaszki goiło się. Obrzęk znacznie się zmniejszył. I chociaż potrzebował fizjoterapii i obserwacji, lekarze stwierdzili, że nie ma bezpośredniego zagrożenia życia. Ray pomógł mu wejść do pokoju, uważnie obserwując syna. Nadal odczuwał ból, ale żył. Żył. „Tato” – powiedział Freddy tej nocy, wciąż słabym głosem. „Słyszałem rozmowy pielęgniarek. Tych chłopców, którzy mnie skrzywdzili. Nie martw się o nich”.
Mówią, że to byłeś ty, ale byłeś tam. Widziałem cię. Ray się uśmiechnął. Dokładnie. Byłem tam, żeby się tobą zaopiekować. Tylko to się liczy. Freddy wpatrywał się w twarz ojca. Jak narastające zrozumienie. Kiedy byłem nieprzytomny, czasami cię słyszałem. Obiecałeś mi, że wszystko będzie dobrze. Wszystko będzie dobrze.
Ci goście już to robili. Zachowują się jak ojcowie wobec innych dzieci. Wszyscy boją się odezwać, bo ich rodziny kontrolują wszystko. Darren Foster mnie przytrzymał, a reszta… Głos Freddy’ego się załamał. Śmiali się. Mówili, że jestem nikim, że mogą robić, co chcą. Ray znów poczuł tę przerażającą jasność umysłu. Mylili się. Szkoła nic nie zrobi.
Dyrektor Low zadzwonił wczoraj do mamy i powiedział, że powinniśmy rozważyć przyjęcie ugody, która pomoże nam opłacić rachunki za leczenie. Jakbyśmy to my mieli być wdzięczni! Twoja mama wraca jutro. Była żona Raya, Alice, i Ryan mieszkają setki kilometrów stąd, ponownie się pobrali i odwiedzali go dwa razy w roku. Rozwiedli się, gdy Freddy miał 10 lat.
Pozostaliśmy uprzejmi, ale zdystansowani. Tak, martwi się. Też jest zła, ale na nieodpowiednich ludzi. Powiedziała, że powinniśmy wziąć pieniądze i iść dalej, nie robiąc żadnych kłopotów. To się nie zdarzy. Freddy uśmiechnął się lekko. Podejrzewałem to. Tej nocy, kiedy Freddy spał, Ray dostał SMS-a z nieznanego numeru. Wiemy, że to ty. Jutro o 21:00, pod twój adres. Przyjdź sam, odpowiedział Ray.
Będę tam. Następny dzień spędził na przygotowaniach. Najpierw udał się do wynajętego pod fałszywym nazwiskiem magazynu po drugiej stronie miasta. W środku znajdowały się rzeczy, które zachował ze służby wojskowej: sprzęt, który powinien był zwrócić, ale który w tajemniczy sposób pozostał w jego posiadaniu.
Zapasy medyczne, sprzęt łączności, narzędzia do inwigilacji i broń – choć wątpił, by ich potrzebował. Ojcowie, którzy przychodzili do jego domu, nie byli przeszkoleni. Byli to gniewni, zadufani w sobie mężczyźni, którzy nigdy nie zaznali prawdziwego zagrożenia i którzy przychodzili, by zastraszyć człowieka, którego postrzegali jako zagrożenie. Nie mieli pojęcia, jak wygląda prawdziwe zagrożenie. Potem udał się do swojego domu, skromnego, trzypokojowego domu w starej dzielnicy.
Sprawdził kamery bezpieczeństwa, które zainstalował lata temu, upewnił się, że nagrywają w chmurze, a kopie zapasowe są przechowywane na trzech oddzielnych serwerach, oraz sprawdził kąty widzenia, oświetlenie i jakość dźwięku. Następnie odwiedził Ericę Pace, nauczycielkę angielskiego Freddy’ego. Mieszkała sama w małym mieszkaniu.
A kiedy otworzyła drzwi, jej oczy rozszerzyły się, mieszając się z wdzięcznością i strachem. „Panie Cooper, jak się miewa Freddy? Chciałam panu podziękować za telefon tamtego dnia, za troskę, która zapewniła mnie, że wiem”. Powoli skinęła głową. „To dobry chłopiec. Co mu się stało?” Jej głos ucichł, a ona zerknęła za Rey, jakby spodziewała się kogoś zobaczyć.
Wszystko w porządku? Słyszałam o tych chłopcach, a ludzie mówią: „Cały czas byłam w szpitalu”. Świadkowie mogą to potwierdzić. Oczywiście, zawahała się. Panie Cooper. Freddy czasami rozmawiał ze mną o znęcaniu się. Próbowałam to zgłosić, ale dyrektor Lo powiedział, że chłopcy zawsze będą chłopcami. Że Freddy musiał się zahartować. Powinnam była zrobić więcej. Powinnam była. Zrobiłaś, co mogłaś w skorumpowanym systemie. To nie twoja wina. Łzy napłynęły jej do oczu.
Ci chłopcy terroryzowali połowę szkoły. Nikt nie odważy się odezwać. Ich rodziny mają zbyt dużą władzę. „Miały” – poprawiła go cicho Rey. „W czasie przeszłym”. Wyszedł z mieszkania i wrócił do szpitala. Spędził wieczór z Freddym, rozmawiając o wszystkim i o niczym, o ważnych sprawach, filmach, wędkowaniu, planach na czas, gdy w pełni wyzdrowieje.
Zwykła rozmowa ojca z synem. Około 20:00 pocałował Freddy’ego w czoło i poszedł do domu. Pułapka była zastawiona. Wystarczyło ją uruchomić. Ray wrócił do domu o 20:45. Na ulicy panowała cisza, typowa dla podmiejskich osiedli. Zaparkował na podjeździe, zostawił zgaszone światła w środku i czekał. O 20:57 podjechały trzy pojazdy: dwa vany i SUV.
Wyłoniło się siedmiu mężczyzn uzbrojonych w kije baseballowe i żelazne pręty, z gniewem wyrytym na twarzach. Grupę prowadził Edgar Foster. Wysoki mężczyzna, metr dziewięćdziesiąt, prawdopodobnie sześćdziesięcioletni, ale wciąż silny. Za nim szli Kirk Arasco, Al Gray, James Gaines, Roland Patrick, Ivan Christensen Senior i Ken Marsh. Ojcowie siedmiu chłopców. Wszyscy to wpływowi i odnoszący sukcesy mężczyźni w tym mieście.
Nie byli przyzwyczajeni do konsekwencji. Ry otworzył drzwi wejściowe, zanim zdążyli zapukać. Wyszedł na werandę z pustymi i widocznymi rękami. Kamery bezpieczeństwa ukryte w okapie, dzwonek do drzwi i lampa na werandzie wszystko nagrały. „Panowie” – powiedział Foster, robiąc krok naprzód, z kijem baseballowym opartym o ramię. „Ty sukinsynu! Myślisz, że możesz tak zabić naszych chłopaków i uniknąć kary? Byłem w szpitalu”.
Kilku świadków. Arasco warknął. Wiemy, że to byłeś ty. Kto jeszcze ma takie przeszkolenie, żeby wyrządzić takie szkody? Może ktoś, kto uznał, że twoi synowie muszą nauczyć się ponosić konsekwencje swoich czynów. Oryginalne, wiem. Gray rzucił się naprzód; to niebezpieczne. Zatrzymał się o centymetry od twarzy Raya. Myślisz, że jesteś zabawny? Myślisz, że boimy się starego żołnierza? To miasto, policja, sądy, wszystko należy do nas. Pochowamy cię, tak jak ty pochowałeś wszystkich, których skrzywdzili twoi synowie. Głos Raya pozostał spokojny.
Ile dzieci wysłali do szpitala? Ile rodzin przekupiłeś lub zagroziłeś, że będą milczeć? To były po prostu wypadki. Marsh powiedział: „Chłopcy się szarpali. Twoje dziecko było słabe. Nie wytrzymał. Mój syn ma pękniętą czaszkę. Siedmiu graczy biło go, aż stracił przytomność i kontynuował. To nie jest brutalna zabawa. To usiłowanie zabójstwa. To kłamstwo”.
Patrick stracił panowanie nad sobą. To twój syn to zaczął. Nie mógł skończyć. Nasi synowie się bronili. Siedmiu na jednego. Wybitni sportowcy przeciwko ważącemu 73 kilogramy dzieciakowi. Co za obrona! Foster uniósł kij. Nie przyszliśmy tu, żeby się kłócić. Przyszliśmy tu, żebyś zrozumiał swoje stanowisko. Zraniłeś naszych synów.
Zniszczyłeś ich przyszłość. Teraz się zemścimy, a kiedy to nastąpi, pożałujesz, że nie przystałeś na układ i nie milczałeś. Układ, powtórzyła Rey. Za mojego syna, który omal nie umarł, bo twoje dzieci to socjopaci, których wychowałeś w przekonaniu, że są ponad prawem. To właśnie zaoferowałem. Pieniądze za milczenie i zniknięcie.
Zgadza się. Ale teraz czeka cię tylko cierpienie. Foster spojrzał na pozostałych ojców. Nauczmy te wojskowe szumowiny, co się dzieje, gdy zadzierają z naszymi rodzinami. Szli w grupie, z uniesioną bronią. Ray nie poruszył się, nie drgnął, po prostu obserwował, jak się zbliżają, licząc kroki, obliczając kąty.
Kiedy Foster uderzył Raya kijem w głowę, Raya już nie było. Dwadzieścia dwa lata treningu bojowego nauczyły go odczytywać mowę ciała, przewidywać ataki i reagować, zanim wróg zdążył się ruszyć. Kij świsnął w powietrzu. Ręka Raya wystrzeliła w górę, uderzając Fostera w wyprostowany łokieć, a kij spadł na ziemię. Foster krzyknął z wyprostowaną ręką i zerwanymi więzadłami.
Orasco zaatakował z uniesionym łomem. Ray uniknął ciosu, wbił pięść w splot słoneczny Orasco, a następnie uderzył kolanem w twarz, gdy Orasco zgiął się wpół. Łom upadł. Orasco upadł na ziemię, łapiąc oddech. Gray i Gaines przegrupowali się, ich koordynacja była lepsza niż pozostałych. Ray cofnął się z ganku, aby zrobić sobie trochę miejsca. Gray zadał cios z góry, Gaines z dołu.
Leave a Comment