Twierdziła, że to był tylko wypadek – że chciała ją tylko nastraszyć. Ale moja córeczka o mało nie zamarzła, gdy jej macocha siedziała i piła na kanapie. Wtedy właśnie opowiedziałam wszystko policji.
W pokoju szpitalnym panowała nienaturalna cisza, jakby powietrze zostało pozbawione wszelkich dźwięków. Maszyny cicho buczały, ale nawet to wydawało się odległe, stłumione przez ciężar napierający na przestrzeń. Alan siedział obok…









