Na tylnym siedzeniu karetki dziewczyna siedziała tak blisko Nolana, że niemal stykali się ramionami, a jej wzrok wpatrywał się w dziecko, jakby obserwowanie go mogło utrzymać oddech.
Nolan lekko pochylił się w jej stronę, żeby nie musiała walczyć z rykiem ulicy i wyciem syreny.
„Jak masz na imię?” zapytał.
„Maisie” wyszeptała. „Maisie Kincaid”.
„A twój brat?”
Jej dolna warga zadrżała.
„Rowan. To Rowan. Opiekuję się nim, odkąd tu trafił”.
Leave a Comment